Nie mogłam olać i nie napisać artykułu o związkach mojego ulubionego i bliskiego mojemu sercu i umysłu filozofa i kumpla z moim ulubionym krajem i narodem.

Otóż, Hryhorij Skoworoda i Polska.
Kim naprawdę był Hryhorij Sawycz?
Najlepiej moim zdaniem wyjaśnili to Jarosława Greś i pisarz Andrij Lubka.
Jarosława Greś : „W ukraińskim kanonie literackim od dawna jest ustalona pierwsza trójka: Taras Szewczenko, Łesia Ukrainka, Iwan Franko. Jednak z biegiem czasu staje się coraz bardziej jasne, że to nie wystarczy. Przynajmniej Hryhorij Skoworoda gdzieś wypada. A nie powinien. Dlaczego?
Kim naprawdę był Hryhorij Sawycz? Filozof, który dużo pisał, ale przez całe życie nic nie opublikował. Wspaniały śpiewak i kompozytor, który porzucił karierę dworską na rzecz nauki i nauczania.



Zasadniczy podróżnik, który odwiedził Wiedeń i Pressburg, ale większość życia spędził u siebie na drogach Słobodszczyzny: około ćwierci wieku.
Nasz pierwszy hippis i downshifter, który lubił długie gościnne pobyty u swoich licznych zamożnych znajomych.
Ale to nie wystarczy. Skoworoda jest postacią z pogranicza dwóch Ukrain: starej, hetmańskiej i nowej, która aktywnie zabiegała o solidną narodową tożsamość. Starożytna Ukraina i współczesna Ukraina. A w środku Skoworoda: żeby można było żyć na przełomie wieków i nie zgubić siebie. Jako przykład rozwagi.
Skoworoda jeśli się nad tym zastanowić, jest dobrym doradcą: ma powiedzenia, które mogą wesprzeć każdą chwilę. Już dawno powinny być drukowane na paragonach sklepowych.”
Andrij Lubka: „Wegetarianin, wolnomyśliciel i niedokształcony student ( nigdy nie skończył formalnej edukacji!), eksperymentator poetycki, charyzmatyczny wykładowca (za co został wyrzucony ze stanowisk pedagogicznych), emocjonalny pedagog, który potrafił nazwać ucznia „świńska głowa”, osoba nieformalna, nie przystosowująca się do „normalnego” rutynowego życia, śpiewak, który przez lata śpiewał arie operowe na dworze królewskim, rusofob, spijący cztery godziny na dobę, pieszy, pasterz i legenda – tak mogłaby brzmieć wzmianka biograficzna o Skoworodzie w podręczniku szkolnym. Naprawdę warto zwrócić uwagę na biografię filozofa, której autorem jest znany charkowski badacz Leonid Uszkałow.”

Najbardziej znana fraza Hryhorija, jego motto życiowe: „Świat mnie łowił i nie złapał”, napisane na jego nagrobku.

Polska i Skoworoda.
Przygotowując do wycieczki „Polskimi śladami Padoła” w Kijowie kilka lat temu postanowiłam zbadać związki Hryhorija z Polską. Wysłałam to pytanie do muzeum Skoworody w Czornuchach, miejscu jego urodzenia. Szybko dostałam krótką i konkretną informację, którą od razu wykorzystałam na swojej wycieczce.

przy pomniku Skoworody. Foto autora
„Polska wkroczyła w życie Skoworody w 1750 roku, kiedy miał 28 lat. Wtedy przyjechał do Polski jako członek delegacji generał-majora Wyszniewskiego.
Prawdopodobnie Hrygorij odwiedził Uniwersytet Krakowski- była to wyprawa od uniwersytetu do uniwersytetu w Polsce, na Słowacji, na Węgrzech, w Niemczech, Austrii, we Włoszech.
W liście Skoworody do W. Zębrowskiego z dnia 21 grudnia 1779 roku jest wzmianka o królewskim Krakowie, a w jednej bajce „Jeleń i Dzik” pojawia się skojarzenie z polskimi górami.
Znana i wysoka, nawet zachwycona ocena Skoworody przez genialnego polskiego astronoma Mikołaja Kopernika.
Właśnie w Polsce ujrzała światło dzienne najbardziej kluczowa praca o Skoworodzie, fundamentalna książka Dmytra Czyżewskiego „Filozofia Skoworody” która została decydującą w odbiorze Skoworody książką o nim poza Ukrainą.
Monografia Czyżewskiego od 1934 roku, ponownie opublikowana w 2003 roku przez Leonida Uszkałowa, do dziś za przekonaniem uczonych zostaje jedną z najlepszych prac o Skoworodzie.
Właśnie w tej pracy, jak udowodnił Uszkałow, Czyżewski spróbował „jak najdokładniej uzasadnić opinię zgodnie z którą Skoworoda przebywa w samym sercu ukraińskiej tradycji duchowej””.
W 2022 roku Ukraina i cały świat obchodziły 300-lecie od urodzenia wielkiego filozofa.
Tej dacie było poświęcono sporo wydarzeń, spotkań, wystaw, wpisów i wydanych publikacji. Jedna z nich była po polsku.



Dzięki niej 100 bibliotek Ukrainy ma możliwość dostać 100 książek o wielkim filozofie. Foto autora
Nie odrazu Kraków zbudowano
W przedmowie do książki „Drogami Skoworody. Ukraina Słobodzka” wiodąca specjalistka Muzeum literackiego w Charkowie Olha Bondar-Riznichenko szczegółowo opisała związek Skoworody, jego twórczości, dróg z Polską i Polakami. Oddajmy jej głos.
„Polska przypowieść: nie od razu Kraków zbudowano”- tymi słowami rozpoczyna się list ukraińskiego poety-mistyka, filozofa chrześcijańskiego i pedagoga Hryhorija Sawycza Skoworody do Wasilija Michajłowicza Zębrowskiego, datowany 21 lutego 1779 roku w pusteli Husyńskiej.
I to samo przysłowie można odnieść do książki „Drogami Skoworody. Ukraina Słobodzka”. Jej publikacja stała się przełomowym wydarzeniem podczas obchodów 300-lecia wielkiego poety i filizofa, którego postać znajduje się w centrum ukraińskiej historii duchowej od czasów starożytności do dziś.
Autorzy książki określili jej gatunek: „książka-podróż po miejscach pamięci związanych z imieniem Hryhorija Skoworody, lata 1759-1794”. W przedmowie podano wyjaśnienie, że napisanie książki poprzedziła podróż autorów z wykorzystaniem po raz pierwszy map i archiwalnych planów wsi i miasteczek, po którym wędrowny filozof chodziłi gdzie przebywał w drugiej połowie 18 wieku. Dlatego nie od razu napisano książkę, tylko w wyniku żmudnej pracy poszukiwawczej badacza i podróżnika.

Foto autora
Dla polskiego czytelnika zainteresowanego historią przedstawiony w książce opis pogranicza Ukrainy Słobodzkiej i Hetmanatu jako autonomicznej części Rzeczypospolitej Obojga Narodów może pogłębić zrozumienie kulturowej i historycznej misji rodaków na tych terenach. Mapa Guillaume’a de Beauplana z 1639 roku pokazuje nam, że granice Rzeczypospolitej i Moskwy w części Ukrainy Słobodzkiej przebiegały wzdłuż starożytnego Szlaku Murawskiego, którym niegdyś Tatarzy chodzili na Moskwę, a później czumakowie po sól, i którym od 1759 roku wielokrotnie podróżował Hryhorij Skoworoda. Spędził on swoje ostatnie dni i został pochowany we wsi Iwaniwka, która znajduje się właśnie na Szlaku Murawskim – naturalnej granicy między różnymi światami.

Weźmy przynajmniej założone przez Polaków w 1641 roku miasteczka Nedryhajliw (z własnym kościołem, pierwszym na Słobodszczyźnie), Wilszana i Ochtyrka. Tę ostatnią ufundował polski urzędnik Kulczewski, do dziś w tym miejscu zachował się głaz z napisami zarówno polskimi, jak i łacińskimi. I tu, 100 lat poźniej, w 1770 roku, w monasterze Trójcy Świętej przebywał Hryhorij Skoworoda.
Nauczyciel kolegium w Charkowie, Hryhorij Skoworoda, miał w bibliotece tej instytucji czytać pierwszą książkę o Charkowie, którą wydał w 1705 roku w języku polskim Jan Ornowski, jako panegiryk na cześć szlachetnego rodu Donców-Zacharzewskich. W tej książce do autora tekstu Polaka Jana Ornowskiego dołaczył ukraiński artysta i rytownik Iwan Szczyrski. To kultowe połączenie dało Charkowowi pierwszy historyczny opis wydarzeń 17 wieku.
Sam wędrowny filozof urodził się 3 grudnia 1722 roku w Hetmanacie, w setnym miasteczku Czornuchy koło Połtawy, a zmarł 3 grudnia 1794 roku w Ukrainie Słobodzkiej, wiosce Iwaniwka, która została założona i należała do rodziny Kowalewskich.

Cztery lata przed śmiercią 26 września 1790 roku Skoworoda w liście do swojego ulubionego ucznia i przyjaciela Mychajła Kowaleńskiego napisał: „Moja matka, Mała Ruś, i moja ciotka, Ukraina”. Prawdopodobnie wybrał Słobodszczyznę do życia w wieku dojrzałym, ponieważ przyciągała go tu większa różnorodność przyrodnicza i społeczna, dynamiczny rozwój i otwartość na zmiany. Dlatego porównywał Hetmańszczyznę ze stojącą wodą, a Słobodszczyznę z płynącą.

Foto autora


dla muzeum. Foto rodziny Abramenko.
I rzeczywiście, pierwsi osadnicy z wojewodztw Kiowskiego i Czernihowskiego Rzeczypospolitej na Słobodzką Ukrainę mieli znaczną odwagę przenieść się na dziewicze ziemie, aby od podstaw zbudować tu swoje życie, zrobić karierę i pozostawić potomkom swoją spuściznę- rozwijać swój rodowód.

Znaczna liczba przesiedleńców –osadników, którzy uzyskali status starszyny kozackiej na ziemiach Słobodszczyzny, wywodziła swoje korzenie z polskiej szlachty, choć z tą różnicą, że byli obrządku prawosławnego. Byli wśród nich Zęborski, Doncy-Zacharżewski, Kowalewski, którzy komunikowali się, przyjaźnili się z Hryhorijem Skoworodą lub studiowali u niego.
Wśród przyjaciół Skoworody widzimy takich szlachciców z pochodzenia, jak Mychajło Kowalenski i jego rodzina, czy Ołeksij Rosalion, którego dziadek studiował na Akademii Krakowskiej i był autorem łacińskiej książki „Logika”.

Z pierwszej biografii „ Żywot Hryhorija Skoworody”, napisanej przez Mychajła Kowalenskiego ma przełomie 1794-1795 roku dowiadujemy się, że jego nauczyciel w czasie studiów w Akademii Kijowsko-Mohylańskiej pod koniec lat 40. 18 wieku został wysłany z konwojem generał-majora Wiszniewskiego na Węgry do ogrodów tokajskich na zakupy wina. A podczas tej wyprawy mógł mieć okazję odwiedzić m.in. Uniwersytet Krakowski. I zatrzymał się we Wrocławiu, ówczesnym Breslau, gdzie według badacza Dometa Olanczyna, lista uczniów gimnazjum św. Elżbiety w 1751 roku zawierała nazwisko Wasyla Skoworody, młodszego brata filozofa, który został ochrzczony w kościele Zmartwychwstania Pańskiego (Wozniesienskim) w Czornuchach w 1733 roku.



Tak lub nie, ale konkluzja podróży Skoworody po europejskim, a może szczególnie polskim, empirycznym świecie nauki, brzmi już w 28. pieśni zbioru „Ogród pieśni nabożnych”, jako zestawienie „sfer Kopernikowskich” i „jaskiń serca”. Dla ukraińskiego filozofa samowiedza jako podstawa etycznej koncepcji „filozofii serca” ma pierwszeństwo przed nauką o widzialnym kosmosie:
Przestań pytać ty bez proku:
Czy jest życie na Księżycu?
Rzuć kopernikowskie sfery!
Spójrz w jaskini serca swego
I dalej w piosence pojawia się temat przeciwstawienia astronomii Kopernika i astronomii Boga:
“Bóg jest najlepszym astronomem. Jest najlepszym ekonomem”. Wiedza o niewidzialnej naturze jest wyższa niż o widzialnej, choć w przypisie do tej samej poezji Skoworody podkreśla, że system kopernikański został „zaakceptowany przez cały świat”, ponieważ w tych czasach Kopernik stał się najsłynniejszym astronomem świata.

Czy to oznacza że Skoworody nie interesowała astronomia i inne nauki ścisłe? Gdyby tak było, nie nazwałby jednego z przekładów Owidiusza „Pochwałą astronomii”, a jego dzieła nie byłyby obficie przepełnione kosmiczną symboliką. I tu ujawnia się najściślejszy związek Skoworody z polskojęzyczną tradycją baroku. Słownikowa baza objśniająca symboliki i emblematyki wczesnej epoki nowożytnej istniała przecież głównie w języku polskim, podobnie jak i znaczna część dorobku poezji barokowej jego poprzedników – autorów ukraińskich, z którymi Skoworoda genetycznie znajdował się w tej samej sferze semantycznej i stylistycznej.
Charków jest powszechnie znany z wielu projektów dotyczących historii Polaków w Ukrainie, które finansował Konsulat RP. Ale teraz w czasie wojny nasi bracia Polacy pomagają Ukrainie w walce z wrogiem, i to jest najważniejsze . Dlatego książka „Drogami Skoworody. Ukraina Słobodzka” w języku polskim prawie po raz pierwszy w historii Charkowa jest realizowana właśnie z inicjatywy prywatnej, a nie przy wsparciu finansowym konsulatu Polski.
A sama książka w języku polskim rozpocznie swoją podróż w Polsce, pogłębiając przyjazne stosunki między Polakami a Ukraińcami.
Dla uczczenia 200–lecia filozofa w grudniu 1922 roku władze sowieckie przemianowały Pan-Iwaniwkę na Skoworodyniwkę. W 1972 roku w dawnym pawilonie parkowym, zbudowanym w połowie 19 wieku, gdzie w czasach sowieckich była szkoła, otwarto Muzeum pamięci H. Skoworody.

7 maja 2022 roku trafiła tam rakieta rosyjskiego okupanta i zniszczyła ekspozycję.

Pomnik Hryhorija ocalał. Foto z internetu
Natomiast na terenie kompleksu literacko-memoriałowego zachował się w stanie nienaruszonym prawdziwy dom rodziny Kowalewskich, w którym filozof mieszkał i najprawdopodobniej zmarł. I dobrze by było w tym odrestaurowanym, autentycznym budynku z 18 wieku otworzyć nową ekspozycję z osobnym działem stosunków i recepcji polskich H. Skoworody.”
Autor i redakcja – Lena Semenowa